piątek, 15 stycznia 2016

Winter is coming

- Robimy kulig - zaordynowałam.
- Chodzi ci mamo o karetę? - zapytała królowa Wiktoria.
- Zwał, jak zwał - mruknęłam, wprzęgając się w zaprzęg. - Trzymajcie się!

I ruszyłyśmy. Najpierw powoli, jak żółw ociężale, ale zaraz podłapałam odpowiednie tempo i dalej już poszło kurcgalopkiem.
- Rapido, rapido, caballo! - poganiały mnie.
- Robię, co mogę - odparłam, robiąc bokami.

Na przedzie jechała w wózku królowa Anna, potem była moja lewa ręka pchająca wózek, potem główna część mnie, potem moja prawa ręka ciągnąca sanki, na sankach królowa Elżbieta, a za nią, podczepione sznurkiem, sanki z królową Wiktorią.

Dla lepszego rozumienia poWAGI sytuacji przypomnę, że Anna dobija do dziesięciu, Elżbieta do piętnastu, a Wiktoria do dwudziestu kilogramów. Do tego doliczmy ciężar syberyjskich gronostajów i dodajmy małe kółka wózka, który wystąpił, nieco niefortunnie, w roli śniegołamacza. Mnie rola zajeżdżonej kobyły wyszła oskarowo.

Na skwerku natknęłam się na sąsiada, wracającego z synem z przedszkola. Na plecach niósł dziecięcą hulajnogę.
- Każdy swój krzyż... - rzucił wesoło zamiast "dzień dobry".

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Szkoda, że jego miny nie widziałaś :)))

      Usuń
  2. Obrazek poglądowy: http://kwejk.pl/obrazek/2551197/urlop-macierzynski.html :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o, o, to własnie! Tylko ręce odwrotnie, sanek więcej, kobyłka bardziej pochylona, kółeczka mniejsze i obrotowe, a śnieg nieubity ;)))

      Usuń
  3. Cudne :-)) Po fejsie lata zdjęcie, które chyba ktoś zrobił Tobie, dokładnie taka jak w notce matka zaprzężona w wózek i sanki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, zdjęcie nie moje, ino sąsiadki. Ja ciągne dłuższy zaprzęg ☺

      Usuń

Ponoć milczenie jest złotem... ale w naszym królestwie preferujemy srebro. I gadulstwo :-)