poniedziałek, 9 lutego 2015

Banan prenatalny

- Mamo? - zagadnęła Wiktoria, gdy skończyłyśmy futrować owoce. - Czy jak zjadłaś tego banana, to Ania też go teraz je? Bo przecież banan jest u ciebie w brzuszku i Ania też jest w brzuszku.
- Tak, kochanie, to, co jem, trafia do Ani.
- Ale tego nie widać... - zasępiła się królowa.
- Plask, plask - mlasnęłam cichutko, starając się nie poruszać przy tym ustami.
- O! - Wiki znieruchomiała.
- Plask, plask.
- Mamo! Mamo! Słyszałaś? Ania je! Ania je banana! - zawołała, zachwycona. - Teraz będzie rosła i będzie taaaakaaaa duuuużaaaa! Bo jak się je, to się rośnie - zakończyła tonem belfra.

3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. A, dziękujemy, dziękujemy! Ani chyba bardzo smakowało, bo mlaskała nieziemsko ;)

      Usuń

Ponoć milczenie jest złotem... ale w naszym królestwie preferujemy srebro. I gadulstwo :-)