czwartek, 6 lutego 2014

Tłusta środa

W trosce o zbilansowaną dietę, swoją i dzieci, napiekłyśmy dziś z ciocią Titą pączków. Podział pracy był klasyczny. Ciocia zaczyniła, wyrobiła, rozwałkowała, wykroiła, nadziała, pozlepiała i usmażyła. Ja wrzuciłam do gara kilka pączulów, zachlapując smalcem pół kuchni. Ach, byłam też mistrzem pudrowania i lukrowania. Oraz jedzenia.

Gdy dotarłyśmy do tego ostatniego etapu pracy, zawołałyśmy do kuchni królowe. Wystawcie sobie, że Elunia wzgardziła! Pączkiem wzgardziła! Ugryzła, pomemlała, ugryzła jeszcze raz i drugi i oddała resztę Wikulowi. Własnym oczom nie wierzyłam. Czy to naprawdę moje dziecko? - pytałam się w duchu. Szybko przebiegłam w myślach te 400 dni od Eli narodzin - nie było kiedy jej podmienić. Czyli jednak moja. Tylko pączków niet. Dziwne...

Tymczasem Wiki kończyła obrabiać pierwszego pączora.
- Tiii popa? [Jeszcze pączka?] - zapytała.
- Wikulku, nie można jeść wieczorem tyle pączków - powiedziałam, przełykając piątego. - Dostaniesz rano, na śniadanie, po kakao.
- Titi wypipi koo i amam popa [Wiki wypije kakao i zje pączka] - zgodziła się na taką wersję wydarzeń.

- Ona zje jogurt po tym pączku? - zapytała półgębkiem ciocia Tita.
- Iiiii, pół powinna zjeść. Przecież kolacja jest dopiero za godzinę.

A za godzinę królowa W. znów zaczęła domagać się pączka. (Moja krew! Moja krew!) Wyjaśniłam, że teraz jest czas na jogurt. Zjadła więc 380 g greckiego. I poprosiła o pączka. Dla świętego spokoju dałam jej takiego małego, okrąglutkiego. "Tiii? Dada popa?" [Jeszcze? Drugiego pączka?] - zapytała sekundę później...





4 komentarze:

  1. Mmm... Tez poproszę jednego;) Wiki zajada z takim apetytem.
    Papola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Wiki jest pies na pączki ;)

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że Wikulek chodzi do tego samego fryzjera, co moje dzieci. Śliczne dziewczyny! ;-) i apetyczne pączki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy wybrała się do niego pierwszy raz, zadzwoniłyśmy z nowiną do babci Eły:
      - Wiki ma nową fryzurę!
      - O? A gdzie byłyście w salonie fryzjerskim?
      - W kuchni.

      A Wikulowa grzywka jest prosta. Serio serio! Jak od miski! Tylko Wiki nie umie jej nosić - ciągle gdzieś jej te włosy lecą... ;-)

      Usuń

Ponoć milczenie jest złotem... ale w naszym królestwie preferujemy srebro. I gadulstwo :-)