wtorek, 21 stycznia 2014

Podwójne szczęście

Kusi mnie, och, jakże mnie kusi, by choć raz na zadawane po tysiąckroć pytanie przechodniów: "A to bliźniaki?" odpowiedzieć: "Tak. Jednojajowe".
Dalsza rozmowa - bo z przechodniami zaczepiającymi wózkowe matki zawsze jest jakaś dalsza rozmowa - a więc dalsza rozmowa przebiegałaby według klasycznego schematu.
- Chłopiec i dziewczynka?
- Mm.
- Ale podobni do siebie!
- Mm.
- A ona jak się uśmiecha! Jak się uśmiecha! A ti ti ti! Ale zajęcie to pani z nimi ma, oj, ma.
- Na nudę nie narzekam.
- Ja wiem, co to jest. Bratowa/ szwagierka/ siostra miała bliźniaki, to wiem, jak to jest. Urwanie głowy. Ciągle ma człowiek coś do roboty. Oj, matka to się umęczy. Ale grzeczne są, co? Spokojnie tak siedzą.
- Jak to dzieci - raz spokojne, raz nie.
- Ale wie pani, odchowają się i będzie pani miała spokój.
- Odchowają się i może będzie następne...
- O, nie, pani już swoje odrobiła. Niech tam się inne teraz trudzą.
- Ja bym chciała piątkę.
- Piątkę? Nie, nie, gdzie to trzymać? Na piątkę to trzeba mieć dom! Wie pani, moja rodzina ma tyle dzieci. Ale oni mają dom wielki. Na górze sypialnie, a na dole salon i wszystko. A tu, w mieszkaniach, to nie, nie. Nie ma warunków. Ale wózek ma pani fajny. I wszędzie się nim pani mieści?
- Wszędzie poza Biedronką.
- No właśnie jak na ten wózek spojrzałam, to pomyślałam, że bliźniaki. A to się pani podwójne szczęście trafiło.

Póki co mówię, że nie, nie bliźniaki, trzynaście miesięcy różnicy, szczęście rok po roku. Tyle że i tak nikt mnie nie słucha.
A powyższy dialog - to spacerowe cytaty. Z ostatniego tygodnia.

8 komentarzy:

  1. Bo ludzie kochają sobie dopowiadać to czego nie są pewni:)Mam dwa psy tej samej rasy – chłopak większy, dziewczynka mniejsza. Nie pamiętam ile razy musiałam odpowiadać, że – nie, to nie jest matka z młodym. (pomijając już fakt, że u Kluska klejnoty prawie po kolana i znawca być nie trzeba).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, przez nawias leżę i kwiczę.

      Usuń
  2. No jak to chłopczyk i dziewczynka? To która z Twoich przepięknych Królowych jest brana na Króla?! Ludzie to są ślepi, nie ma co… ;)

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano chłopczyk i dziewczynka. Bo przecież gdy ma się dwoje dzieci, to WYPADAŁOBY mieć i syna, i córkę, nie? No dwie baby bym rodziła? Po kiego gwinta? ;)

      Sądzę, bo nigdy jakoś o to nie spytałam, że za króla biorą Wiktorię. Jest przecież większa i robi poważniejszą (czyt. groźną) minę.
      Poza tym sama sobie jestem winna, bo zamiast przykładnie kupować królowym różowe gronostaje, ubieram dziewczyny na biało-niebiesko-granatowo-szaro-czarno. A Wikulowi kupiłam nawet na wiosnę kalosze z chłopięcej kolekcji! Ta dla bab była jakaś taka zbyt mało królewska… ;)

      Usuń
    2. Bo Ty po prostu myślisz przyszłościowo – już teraz wyrabiasz Dziewczynkom gust, dzięki czemu w wieku, w którym róż na ich odzieży nie będzie już przez otoczenie szczególnie pożądany, one, przyzwyczajone do tego od kołyski, będą w swych garderobianych wyborach oryginalne i nietuzinkowe. Królowe wszak muszą czymś różnić się od plebsu :P

      Agnieszka

      Usuń
    3. Hihi, piękna teoria. Choć nie łudzę się – na którymś etapie zapałają zapewne miłością do różu i cekinów. Oby niezbyt prędko i na niezbyt długo!

      Usuń
  3. Hehhee… Moje też były bliźniaczkami, a w wieku niemowlęcym były chłopcami. Takie dwie historyjki mi się przypomniały. Spacerek jakoś wiosną zeszłego roku. Zuźka wyższa od Amelki o głowę! No ale mają okulary! Podobne! I płaszczyki takie same. Pewna Pani zachwyca się i rzecze – „och bliźniaczki”. Odpowiadam: „tak, bliźniaczki z dwuletnią różnicą w dacie urodzin…” I historia wózkowa Amelii. Zagląda mi sąsiadka do wózka i mówi – „o to teraz chłopczyk”. Odpowiadam „nie, dziewczynka”. Sąsiadka: „dziewczynka, w niebieskich spodenkach”… No tak – jak dziewczynka to tylko w różowym!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, a wiesz, ile razy dostałam reprymendę, że skoro mam córkę/i, to powinnam ubierać ją/je w sukienki, a nie w jakieś bure spodnie? Kto to widział, żeby dziewczynka chodziła w zielonych sztruksach, popielatej bluzie i skarpetkach w autka?! ;)

      Usuń

Ponoć milczenie jest złotem... ale w naszym królestwie preferujemy srebro. I gadulstwo :-)